Robię krok wstecz.
I chciałabym, chciała bardzo,żeby minął czas “x” i żebym wiedziała,że krok wstecz z perspektywy czasu przekonwertowały zdarzenia w wielki milowy krok.
Ostatecznie mogę myśleć,że to wcale nie jest krok wstecz!
Może to właśnie – moja droga, która przecież nie musi pasować do powszechnie przyjętych schematów?
Ale ja wiem swoje.I wiem,że się cofam.
Na jednej tylko przestrzeni,ale cofam.
Coś pomiędzy rzeczywistością obiektywną a emocjami, które spowalniają.
Niczego w tej materii nie da sie przyśpieszyć.
Nie lubię bardzo gdy tak spokojnie mówię, nigdy-z rzadka tak robię.
Nie lubię tak patrzeć w podłogę…
tak oddychać spokojnie,tak rozciągać w nieskończoność, cokolwiek w ręce mi wpadło przed minutą, kiedy zacisnęłam między palcami, do odwołania.
I powinno być lżej-bo rzeczywistość stała się wreszcie taka,jak chciałam.
Powinno być wyraźniej i mgła strachu powinna się rozpłynąć.
A ja szczerze czuję się tak,jak bym uciekła sprzed ołtarza.
(do ślubu polecam wygodne buty)
i ciekawe,czy to nie lepsze,niż kiedy “zabraknie Ci benzyny na świętokrzyskim”.
w tym metaforycznym sensie.
bo mi zabrakło.
W metaforycznym sensie zależy na której nitce
na obu jest daszek równie niepraktyczny
lecz w jednej winda
w drugiej schody
oba łączą się w kształt litery Y
odwróconej rzecz jasna
Pamięcią miłego chwilowego spotkania w autobusie popędzany
składam wizytę i czytam już minut kilkanaście, kilkadziesiąt.
Linka u siebie dodałem.
Czasem warto cofnąć jedną dziedzinę życia, podczas gdy inne pędzą naprzód.
To jest nawet zdrowe, jeśli się w niej zbyt daleko zapędziliśmy i czujemy, że nie, że to nie tak, że nie tędy, że ściana, i że głową w ścianę źle.
Reszta tego, co pędzi, podtrzymuje przy życiu, bo pędzić przecież lubimy.
A przez Panią zrobiłem się głodny. Znowu:)
Pora na owoc pomarańczowego koloru.
a czy ten moment nie moglby wydarzyc sie zima? nie teraz, nie na wiosne…
gdy odczuwa sie brak mocniej…
gdy w dloni czujej brak drugiej gdy widze zakochanych spacerowiczow…
deszcz pada…..
->….
myślę,że patrząc na innych widzimy często pozory…
dawno przestałam myśleć o miłości w sposób wyjątkowy,magiczny…bla,bla…bla;]
po jakimś czasie ona staje się pracą.nad sobą nad “nami”.
chyba wtedy jak zderza sie z codziennością…jak ten sam facet, ten sam kubek, to samo pranie regularnie rzucane na suszarkę…jego i twoje, te same sterty, których prasować ci sie nie chce…budzik na 7mą.
a ty nadal chcesz tego. to chyba jest miłość.
Nel-Ja,
Niedługo minie rok od ostatniego wpisu. Może czas już.
Kilka osób lubi Twoje Myśli i czasami sprawdza, czy nie ma nowego Wrażenia.