spiżarnia myśli i wrażeń wszelakich











{Grudzień 16, 2006}   i saw some people kissing on the street

Prawie się przy nich zatrzymałam. Bez tchu niemal i bez ruchu. I dlaczego do końca nie wiem. Było w nich coś ujmującego w swojej niezwyczajnej prozaiczności. Chyba niczym specjalnym się nie wyróżniali spośród ludzi mijających ich na ulicy tego popołudnia. Najpierw zauważyłam walizkę. Czarną.Też zwykłą – zwyczajną. Ale dzięki niej podniosłam wzrok.
Ona i on w płaszczach. Czarnych. Ona w wysokich butach, dzięki czemu ich twarze były w stanie osiągać ten sam poziom bez większego wysiłku. Żadnych kolorowych szalików, figlarnych wzorów, zmyślnych dodatków, które zwracałyby na nich uwagę reszty społeczeństwa.
A jednak byli najbardziej widoczni…
I nic też nadzwyczajnego, w tym co robili w zasadzie nie było… Bo dla zewnętrznego obserwatora, pasażera chwili tamtej, to było oceniane w wartościach bezwzględnych – jakiś tam pocałunek, jakiś tam dwojga ludzi…
Nie pamiętam kiedy jednak widziałam ludzi – starszych nawet jeszcze od moich rodziców -całujących się tak śmiało na ulicy.
Fajnie, nie?
A jednak takie rzadkie…



poissonik mówi:

też będę się całować! i to na środku! jak będę stara i pomarszczona jak rodzynek;) tylko jeszcze musze pomyśleć z kim? czy z panem równie pomarszczonym jak ja, czy z jakims gładkim przystojniakiem ;D



nelja mówi:

hej hop!:]
z kimś kochanym…:]
Idź proszę na “Jak we śnie” :*



poissonik mówi:

no tak. Odpowiedź rzeczywiście jest oczywista ;) ) z kims kochanym…

Pójdę przy najblizszej okazji, chociaż ja czasami nawet bez kina czuję się ‘jak we śnie’ ;) )

OOO… I wiesz co, musisz mi powiedzieć coś o Czułym Barbarzyńcy ;) Znasz to miejsce? Ja je właśnie poznałam , tylko jak na razie to tylko z artykułu i kilku zdjęć, ale wydaje się bardzo fajne. Powiedz , powiedz , powiedz jak tam jest????



Grandmaster Baker mówi:

Hurraa!!!
Witam panne Anie ponownie w gronie sieciowych tworcow! Ciesze sie niezmiernie…
Pewnie od czasu do czasu udziele sie w komentarzach, za zyczliwa zgoda autorki:)
A o czulym barbarzyncy panna Ania pewnie wiele moglaby powiedziec, tak jakos mi sie wydaje, nie wiem, jakos tak mi pasuje do tego miejsca, choc nawet nie wiem czy czesto tam bywa…

No a calowac sie to zawsze i wszedzie z kims kochanym:D



nelja mówi:

-> Poissonik
Panna Ania,jak wspomniał GMB:) (czeeeeść!!!:) ) lubi, lubi!, bardzo lubi Czułego:)
jest ciepło i przytulnie i łakoci moc,ksiażki buszują na około:)
ostatnio przechodziłam koło niego i myślałam wstąpić…
to co przyjeżdżasz do Warszawy? i cel-> Czuły?:)
:*



nelja mówi:

:)
cześć!jak powyżej, cześć:)
za to Ty zniknąłeś z sieci;/
taka roszada czyżby?
jedni wracają – inni porzucają blogowe piasanie…
z Wami to już nie ma odwrotu?
Czułego ulubiłam sobie:> i pamiętam jak pierwszy raz byłam w nim, zimą bardzo śnieżną:)tuż po harcach jakie wyczyniałam na wyżłach-łyżwach!ah!to była zabawa:D
a Pan GMB bywa tamże?:)



poissonik mówi:

tak tak tak!! Kasia chce tam isc!!! ;) ))) bardzo bardzo bardzo!! :) ))



Justyna mówi:

piękny obrazek, zwykły-niezwykły. rozumiem zachwyt.
ale przyznam, że jeszcze bardziej wzrusza mnie widok starszych ludzi, w wieku babcio-dziadkowym, którzy idą nie POD, a ZA rękę…



Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

itd.
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.